26 marca; Warszawa

Nocą deszcz stukał o parapet. Będąc w półśnie, wyobrażałem sobie, jak ziemia opija się wodą, by zmartwychwstający świat miał siłę się zielenić.

Kilkanaście godzin później – wracając z pracy – starałem się nie myśleć o niczym. Wychodząc z tunelu koło GUS-u, widziałem kałużę, która, wypisz-wymaluj, wyglądała jak popiersie jakiegoś garbatego łysola…

One response

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Notatki znad rzeki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej