Piu-piu! Sieweczka rzeczna przysiadła na szczycie jednego z polodowcowych kamieni. Chwilę wcześniej, gdy obserwowałem ją w biegu, pomyślałem, że przypomina nakręcaną zabawkę.
Gdy taplam się w mule, jest piekielnie gorąco. Znaleziony kawał końskiej czachy jako żywo przypomina ceremonialne maski rodem z Indonezji. Nic, tylko wyrzezać w kości odpowiednie ryty, doczepić rzemienie, założyć ją na głowę i odprawiać szamańskie rytuały.

Przydałby się deszcz – dużo deszczu – bo przelotne ulewy nie mają większego wpływu na hydrologiczne realia. Wysychająca Wisła łaknie wody. Sytuacja jest rozwojowa, jednak gdy patrzę na długoterminowe prognozy, trudno nie wieszczyć, że tegoroczny poziom wody w okolicy niechybnie pobije dotychczasowy rekord „niskości”…





















Nakręcana sieweczka rzeczna. Dobre! Produkt niszowy, ale birdwatcherzy mogą kupić. 😉
Wisła na Bulwarach już pobiła rekord. Ropę i gaz można importować. Ciekawe czy ktoś sprzeda nam wodę pitną?
Nie wygląda to dobrze. Wczoraj brodziłem w korycie przy 102 cm na rzeczonym wodowskazie.
Jeśli chodzi o globalne trendy, to myślę, że nieubłaganie zbliżamy się do momentu, że będą wojny o wodę…