26 lipca; brodząc w warszawskiej Wiśle (generalnie susza)

Piu-piu! Sieweczka rzeczna przysiadła na szczycie jednego z polodowcowych kamieni. Chwilę wcześniej, gdy obserwowałem ją w biegu, pomyślałem, że przypomina nakręcaną zabawkę.

Gdy taplam się w mule, jest piekielnie gorąco. Znaleziony kawał końskiej czachy jako żywo przypomina ceremonialne maski rodem z Indonezji. Nic, tylko wyrzezać w kości odpowiednie ryty, doczepić rzemienie, założyć ją na głowę i odprawiać szamańskie rytuały.

Przydałby się deszcz – dużo deszczu – bo przelotne ulewy nie mają większego wpływu na hydrologiczne realia. Wysychająca Wisła łaknie wody. Sytuacja jest rozwojowa, jednak gdy patrzę na długoterminowe prognozy, trudno nie wieszczyć, że tegoroczny poziom wody w okolicy niechybnie pobije dotychczasowy rekord „niskości”…

Zostaw odpowiedź

Odkryj więcej z Notatki znad rzeki

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej