Widokówka z wakacji pachnąca przetrawionym śledziem; wodowskaz „Warszawa-Bulwary” z historycznym minimum (6 sierpnia)

Pozdrowienia z Wyspy Sobieszewskiej.

Poniżej zdjęcie kolonii fok szarych z okolic ujścia Wisły. Patrząc na nie można odnieść wrażenie, że – podobnie, jak rybacy łojący wódę na ławeczce przy kontenerze na przystani w Świbnie – wiodą swoje małe „haj lajf”. Myślę, że nie do końca tak jest, ale fantastycznie, że na polskim wybrzeżu są takie miejsca, jak rezerwat „Mewia Łacha„, które foki traktują jak bezpieczną ostoję.

My poza Warszawą, tymczasem płyną stamtąd raczej niewesołe wieści.

W dniu dzisiejszym wodowskaz „Warszawa-Bulwary” zanotował na Wiśle zaledwie 103 cm. Po uwzględnieniu zmiany rzędnej zera, wprowadzonej 1 listopada 2025 roku, odpowiada to 3 cm w poprzedniej skali – czyli centymetr mniej niż poprzedni rekord, ustanowiony we wrześniu ubiegłego roku. Oczywiście, warto nadmienić, że nie oznacza to, iż Rzeka w Warszawie ma trzy centymetry głębokości; zarejestrowana wartość jest wysokością lustra wody względem umownego punktu odniesienia (w konkretnym punkcie pomiarowym).

A zatem mamy nowe absolutne minimum w historii pomiarów na tej stacji, ale niechlubny rekord nie wziął się znikąd. Wpisuje się on – niestety – w efekty nawracającej od wielu lat suszy hydrologicznej, będącej jednym z coraz wyraźniejszych skutków kryzysu klimatycznego. Mając na uwadze powyższe, nie zakładałbym, że wysychająca Wisła powiedziała w tym roku ostatnie słowo…

Wykres obrazujący stan wody w Wiśle zarejestrowany przez stację wodowskazową „Warszawa-Bulwary” w dniach 4-6 sierpnia br., na którym widać nowe historyczne minimum (103 cm), granicę stanów dolnych oraz prognozę na trzy nadchodzące dni.